Tesla przyspiesza w Europie. Giga Berlin zwiększa produkcję i zatrudnia 1000 osób
Tesla przyspiesza w Europie. Giga Berlin zwiększa produkcję i zatrudnia 1000 osób.
To dobry sygnał dla rynku… ale niekoniecznie dla konkurencji.
Jeszcze niedawno wokół Tesli w Europie zaczęło robić się nerwowo. Spadające udziały rynkowe, rosnąca konkurencja i wyraźne wyhamowanie sprzedaży, po ograniczeniu dopłat sprawiły, że wielu zaczęło zadawać jedno pytanie: czy Tesla zaczyna tracić grunt pod nogami? A może to już koniec amerykańskiego producenta? Ci którzy nie przepadają za tą marką, a uwierzcie mi jest ich całkiem sporo, już zaczęli przewidywać upadek i bankructwo Tesli.
Najnowsze informacje z Niemiec sugerują, że firma nie zamierza oddać pola bez walki.
Fabryka w Grünheide pod Berlinem, to kluczowy zakład Tesli na Europę. Ma on zwiększyć produkcję o około 20 procent. Równolegle rusza rekrutacja, która ma zakończyć się zatrudnieniem około tysiąca nowych pracowników. Co więcej, część osób pracujących dotąd tymczasowo ma dostać stałe umowy. Mówi się tu o 500 takich poracownikach.
To nie wygląda na ruch defensywny. To raczej przygotowanie do czegoś większego.
Wszystko kręci się wokół jednego modelu
Nie ma tu większej tajemnicy. Za całą decyzją stoi jeden samochód, to Model Y.

To dziś najważniejszy produkt Tesli. Nie tylko w Europie, ale globalnie. I choć ostatnie miesiące nie były dla marki łatwe, popyt na ten model nadal pozostaje wysoki. Właśnie dlatego Tesla zwiększa moce produkcyjne dokładnie teraz, a nie rok temu czy za rok.
W praktyce oznacza to jedno: firma widzi realne zamówienia, a nie tylko potencjał. I dlatego reaguje tak, jak robiła to już wcześniej, czyli szybko i bez zbędnej zwłoki. Po prostu w swoim stylu:)
Szybciej niż konkurencji
Zwiększenie produkcji o 20% w ciągu jednego kwartału, to nie jest standard w branży motoryzacyjnej. Większość producentów potrzebuje na takie zmiany znacznie więcej czasu.
Tesla działa inaczej.
Najpierw rekrutacja. Potem szybkie wdrożenie pracowników. Następnie podniesienie wolumenów. To model, który firma stosowała już w Stanach Zjednoczonych i Chinach. Działa, ale ma swoją cenę.
Bo im szybciej rośnie produkcja, tym większe ryzyko błędów operacyjnych, od jakości, po logistykę i zarządzanie personelem.
Niemcy to nie Teksas😉
W przypadku Berlina dochodzi jeszcze jeden element, o którym mówi się znacznie rzadziej.
Europa to zupełnie inne środowisko pracy niż Stany Zjednoczone czy Chiny. Wyższe koszty, większe regulacje, silniejsza pozycja pracowników i związków zawodowych. Do tego dochodzi problem dostępności kadr.
Zatrudnienie tysiąca osób, w krótkim czasie, to nie jest tylko kwestia ogłoszeń rekrutacyjnych. To realne wyzwanie organizacyjne. I to na naprawdę dużą skalę. Bo zatrudnić 5 czy 10 osób do firmy to nie problem, ale kiedy macie pozyskać 1000, zaznaczmy sensownych osób (pracowników), to już nie to samo. Skala przedsięwzięcia oraz czas w jakim ma to nastąpić, przeraziłaby najlepszych w branży HR:).
Jest to więc jeden z najtrudniejszych i największych testów dla Tesli w Europie, przynajmniej w ciągu ostatnich miesięcy. Oczywiście przedsięwzięciem bez porównania było „odpalenie” niemieckiej fabryki, aby w ogóle ruszyła, ale to już historia, i to taka która ma kilka lat…
Więcej niż samochody
Równolegle z informacjami o zwiększeniu produkcji pojawiają się kolejne, czyli te dotyczące baterii🤔.
Tesla planuje uruchomienie produkcji ogniw w Niemczech w najbliższych latach. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, Giga Berlin przestanie być tylko montownią samochodów, a stanie się pełnoprawnym centrum produkcyjnym.
To ważne z jednego powodu: dużo większa kontrola.
Im więcej elementów powstaje lokalnie, tym większa niezależność od dostawców i niższe koszty całego procesu.
A w dzisiejszej motoryzacji to często decyduje o przewadze. Poza tym to Europa… tu tzreba liczyć każdego eurocenta, bo ni ma lekko:) Koszty pracy na Starym Kontynencie są bardzo wysokie, szczególnie w krajach takich jak Niemcy. Swoją drogą zastanawia nas, czemu jednak Tesla nie wybrała tańszej Polski, czech, czy Węgier na swoją fabrykę. Tylko drogie i problematyczne Niemcy…
Ekspansja czy odbudowa?
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda bardzo dobrze. Więcej produkcji, więcej pracowników, większa skala.
Ale warto spojrzeć na to szerzej.
Tesla nie działa w próżni. W ostatnim czasie europejski rynek EV zrobił się znacznie bardziej konkurencyjny. Producenci z Chin rosną w siłę, a lokalne marki, coraz lepiej odnajdują się w nowej rzeczywistości. W tym kontekście decyzja o zwiększeniu produkcji może być interpretowana na dwa sposoby.
Z jednej strony jako rozwój.
Z drugiej – jako próba utrzymania pozycji.
Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Tak to już bywa w tym niełatwym biznesowym światku.
Co to oznacza dla rynku?
Najważniejszy wniosek jest prosty: elektromobilność w Europie wcale nie zwalnia. Zmienia tempo. Zmienia strukturę. Ale nadal rośnie.
A Tesla, mimo wszystkich problemów, nadal jest jednym z głównych graczy. Zwiększenie produkcji w Berlinie to jasny sygnał, że firma nadal widzi tu ogromny potencjał. I że zamierza go wykorzystać.
Wnioski na sam koniec naszego wywodu…
To nie jest przełomowy moment, który zmienia wszystko z dnia na dzień.
Ale to jeden z tych ruchów, które pokazują kierunek. Tesla przyspiesza w Europie. Pytanie tylko, czy robi to jako lider… czy jako firma, która musi gonić rynek? No właśnie…
Odpowiedź poznamy szybciej, niż wielu się wydaje. W końcu wszystko jest kwestią najbliższych miesięcy.
Fot: x.com/Tesla
WhatsApp us